„Vincent wstawał codziennie o piątej i zajmował się gospodarstwem, aby Krystyna mogła mu potem pozować.
— Ależ ja nie jestem już modelką protestowała. — Jestem twoją żoną!
—Musisz, Sien! Nie stać mnie na branie sobie co dzień modela. Przecie to jedna z przyczyn, dla których tu jesteś.
Krystyna wybuchnęła jednym ze swych dawnych ataków wściekłości
— Aha, więc po to tu jestem! Abyś mógł na mnie oszczędzać! Jestem ci w sam raz dobra na służącą! Jeśli nie będę ci pozować, wylecę stąd!
Vincent pomyślał chwilę, potem rzekł
— To nie są twoje słowa, to ci matka mówiła.
— Wszystko jedno, od kogo pochodzą. Ale są prawdziwe.
— Sien, nie pójdziesz do niej więcej, dobrze
— Jak to Wolno mi chyba kochać matkę, co
— Oni zniszczą nasze życie! Chcą cię urobić z powrotem na swoje kopyto! Co stanie się wtedy z naszym małżeństwem
— Czyś nie posyłał mnie do matki, kiedy w domu nie było co jeść Zarabiaj więcej, to nie będę zmuszona tam chodzić.
Kiedy wreszcie nakłonił ją do pozowania, okazało się, że jest fatalnym modelem. Popełniała wszystkie błędy, których z takim trudem oduczył ją zeszłego roku. Niekiedy miał wrażenie, że naumyślnie się wierci i robi niezdarne pozy, aby się zniechęcił i przestał ją męczyć; w końcu musiał zupełnie poniechać rysowania jej. Tak więc wydatki na modeli znów wzrosły i proporcjonalnie mnożyły się dni, w których nie było w domu nic do jedzenia. Toteż Krystyna spędzała całe dnie u matki. Ilekroć stamtąd wracała, Vincent stwierdzał zmianę w jej zachowaniu i usposobieniu. Okropne, błędne koło; gdy zużywał całe pieniądze na życie, Krystyna nie była narażona na wpływ matki — dla niego oznaczało to jednak zaprzestanie pracy. Czy po to uratował jej życie, aby uśmiercić samego siebie Gdyby nie chodziła kilka razy na miesiąc do matki, ona i dzieci przymierałyby z głodu; jeżeli będzie chodziła, ich dom i pożycie ulegną w końcu rozbiciu. Co miał począć“(4)
<<<< Wracając do „Sportowej - skąd
| w połowie swej długości >>>>
moderowany precel |blog |Smerfy