„Semow spojrzał wymownie na Arikę. Ta, ociągając się, wstała i ostatni raz spojrzała na mnie, marszcząc zabawnie brwi.
— Chcesz, żebyśmy przyszli w komplecie — spytała, wytężając wzrok, żeby ujrzeć moją ukrytą w ciemności twarz. — Także Beccari i Zamfi
Musiałem się uśmiechnąć.
— Oczywiście — powiedziałem. — Są przecież jeszcze tutaj... i o ile wiem, nie wybierają się nigdzie... na razie. Niech powiedzą o swoim nieszczęściu, a ja wytłumaczę, dlaczego ich ono spotkało. Czy sądzicie, że obcy, słuchający nas teraz, żeby byli nie wiem jak przyjacielscy i poczciwi, latają sobie po wszechświecie bez żadnej broni, że nie podejmują najmniejszych środków ostrożności w przekonaniu, że gdziekolwiek się pojawią, przyjmą ich z otwartymi rękami Nie bądźcie naiwni... przynajmniej już teraz. Idźcie. Pomogę wam zejść do łazika...
Semow położył Arii rękę na ramieniu i pchnął ją delikatnie w kierunku drzwi. Poszedłem za nimi, tym razem już bez skafandra. Kiedy stałem w otwartym włazie i patrzyłem, jak odpływają, uderzyło mnie światło. Pokiwałem z naganą głową. Wróciłem do kabiny i usiadłem przed pulpitem łączności.
— Widziałeś, Change — spytałem. — Było dość jasno
— Widziałem — odpowiedział. — Nie przypuszczałem...“(10)
Listonosz Pat |precel |moderowany precel